Pospolite Ruszenie Królestwa Polskiego, Warszawa. 1,478 likes · 37 talking about this. Jesteśmy grupą kultywującą tradycję Rzeczpospolitej z okresu XVII wieku. Provided to YouTube by Symphonic DistributionPospolite ruszenie (feat. Sokół) · L.U.C. · SokółKosmostumostów℗ 2011 L.U.CReleased on: 2011-10-22Composer: Łuka Look up the Polish to German translation of pospolite ruszenie in the PONS online dictionary. Includes free vocabulary trainer, verb tables and pronunciation function. Pospolite ruszenie lenników tworzyli feudałowie,którzy w zamian za użytkowanie lenn nadanych przez sułtana zobowiązani byli do służby wojskowej.Konnica No, musím se přiznat hned na začátek, že bezejmenné debutové album polské formace Pospolite ruszenie mi dalo docela zabrat. Nicméně i navzdory tomu, že jsem se k nahrávce snažil přistupovat férově a dát jí odpovídající prostor a čas, snažení nakonec nebylo úspěšné, a ač se několik málo pozitivních věcí na „Pospolite ruszenie“ najde, jako celek mi to Listen to Good night, Annie from Pospolite Ruszenie's Pospolite Ruszenie for free, and see the artwork, lyrics and similar artists. Film przedstawiający kulturowy fenomen powstania w krótkim okresie w Polsce około 2 000 kościołów i kaplic. Przedstawiane w filmie obiekty sakralne reprezent Pospolite ruszenie szlachty ziemi bielskiej zarys problematyki W przedmowie do herbarza Ignacego Kapicy-Milewskiego, znany badacz Podlasia, Zygmunt Gloger, pisał następująco o drobnym rycerstwie mazowieckim i podlaskim: Szlachta ta, najstarsza może u nas, dostarczała w dawnych wiekach najwięcej ludzi do obrony granic Rzeczypospolitej, uważając służbę rycerską nie za zasługę, ale Shop Official Pospolite Ruszenie Merch, Vinyl Records, Shirts and More. 100% Authentic Merchandise & Vinyl. Docs in Pospolite Ruszenie Fotograficzne. Recent Changes. Izabella Inga Karter. Updated about 8 years ago. Paulina Łukasiewicz. Updated about 10 years ago. Filipina U7lQ1w1. Liczba wyświetleń: 1449W nagranej ukradkiem rozmowie Sławomir Neumann, szef klubu PO-KO, porównał KOD do pospolitego ruszenia: „Możesz mieć tysiąc ludzi, bez organizacji są niczym. Możesz mieć stu żołnierzy, którzy są kurwa spartanami i wyjebią ten tysiąc w kosmos. Pospolite ruszenia w Polsce kończyły się tym, że się napili na końcu Sejmu, kurwa. Jak szło wojsko zaciężne przeciwnika, to wypierdalali do domu. Taki jest KOD”. Wszyscy myślą, że obraził KOD, a on obraził pospolite świadomości polskiej, kształtowanej przez kulawą historiografię, panuje zdeformowany, karykaturalny w istocie obraz dawnej Rzeczypospolitej. Ponieważ szlachta polska miała nastawienie pacyfistyczne i nie rzucała się do walki na każde skinienie królów zasiadających na tronie polskim, pokutują do dziś tezy jakoby szlachta nie chciała łożyć na porządne wojsko, a sama tworzyła siły nieudolne. Wszak wszyscy „wiemy”, że dobry żołnierz to ten, co nie zadaje pytań, lecz dzielnie wykonuje rozkazy, wszak wszyscy „wiemy”, że „kupą mości panowie” to nie działa. W dawnej Rzeczypospolitej panowała zasada, że dobry żołnierz to ten, co bije się w słusznej sprawie. Jeśli szlachta miała przekonanie, że sprawa jest słuszna, to walczyła i zwyciężała. Nie tylko z dobrze zorganizowanymi zaciężnymi, ale i będąc w wiecie o tym, bo o wielkich zwycięstwach pospolitego ruszenia nie uczycie się w szkołach. Tam uczą was, że zła szlachta torpedowała politykę królów, „którzy chcieli dobrze”, i przez to Polska upadła. Królocentryczne banialuki. Dziedzictwo Rzeczypospolitej odzyskamy dopiero wówczas, gdy odwrócimy optykę patrzenia z królów (na ogół cudzoziemskich) na polską pospolite ruszenie ma fatalną opinię z jednego podstawowego powodu: nie dawało ono żadnych możliwości do podbojów. Było służbą obywatelską tylko w granicach państwa. Tymczasem typowy historyk ekscytuje się wizją króla idącego na Moskwę czy broniącego Wiednia, nie mówiąc już o podbojach kolonialnych, jakie dokonywały państwa zachodnie. Ach, gdyby tak nasza szlachta sypnęła grosiwem na rzecz państwa, to jeden król z drugim mogliby zbudować silną zawodową armię, dzięki której chwyciliby za twarz całe go samowolne towarzystwo i dokonalibyśmy wspaniałych podbojów na nasza szlachta myślała zupełnie innymi kategoriami. Stworzyli państwo, w którym najwięcej było wolności, równości i braterstwa (na ówczesne europejskie standardy!), które urodziło Mikołaja Kopernika i które przetrwało kilka stuleci. Stwórzmy coś porównywalnego cywilizacyjnie, wówczas będziemy mogli brać się za krytykę dawnej powszechnym mniemaniom, pospolite ruszenie odnosiło triumfy przez całe stulecia. Oto kilka z wiek – pospolite ruszenie rozbija krzyżakówBitwa pod Grunwaldem to dla wszystkich wielki sukces Jagiełły, podczas kiedy to największy w naszych dziejach sukces właśnie pospolitego ruszenia. Historyk wojskowości polskiej, Konstanty Górski, pisał w 1894: „Bitwa pod Grunwaldem była szczytem rozwoju pospolitego ruszenia i rozkwitem ducha bohaterskiego w całej masie polskiej szlachty.”Grunwald przykrył jeszcze efektowniejszy sukces pospolitego ruszenia w bitwie pod Koronowem z 10 października 1410 roku. Pod Grunwaldem siły polsko-litewskie miały przewagę liczebną, zaś pod Koronowem 2 tysiące pospolitego ruszenia pod dowództwem wojewody poznańskiego Sędziwoja z Ostroroga oraz marszałka nadwornego Piotra Niedźwiedzkiego pokonało 4-tysięczną armię krzyżacką Michała Küchmeistera von Sternberg. W świadomości zbiorowej, po zwycięstwie pod Grunwaldem, doszło do nieudanego oblężenia Malborka, a następnie zawarcia pokoju w Toruniu. Tymczasem po Grunwaldzie Jagiełło pozwolił krzyżakom na odbudowę armii. Krzyżacy odzyskali kontrolę nad większością swoich terytoriów, a po nadejściu posiłków z Inflant i Nowej Marchii znów mogli grozić Kujawom. Zaledwie trzy miesiące pod Grunwaldzie krzyżacy przeszli do kontrofensywy. Pod Koronowem pospolite ruszenie rozbiło ową armię idącą z Rzeszy. Naczelny wódz armii krzyżackiej został wzięty do niewoli. W kronikach Jan Długosz tak pisze o tym zwycięstwie: „Wśród biegłych w sztuce wojennej ta bitwa i zwycięstwo odniesione z powodu wytrwałej i zawziętej walki z jednej i drugiej strony uchodziło za znaczniejsze, sławniejsze i wspanialsze od wielkiej bitwy stoczonej w tym roku w dzień Rozeznania Apostołów pod Grunwaldem. (…) jeżeli się weźmie pod uwagę niebezpieczeństwo, zapał i wytrwałość w walce, zwycięstwo walczących tutaj należy stawiać wyżej od grunwaldzkiego. (…) wielkość i rozgłos tego zwycięstwa można najlepiej ocenić po tym, że po wspomnianej bitwie Krzyżacy i ich dowódcy przez wiele lat nie odważyli się nigdy podjąć słusznej walki z Polakami lub wszcząć wojny, poprzestając jedynie na drobnych utarczkach. (…) Fakt, że pod Koronowem rozbita została jedna z trzech armii krzyżackich, co pociągnęło za sobą złamanie całego planu ofensywnego Zakonu”.To po Koronowie zawarto pokój toruński. Na jego mocy Zakon został zmuszony do zapłaty Polsce odszkodowania w wysokości 100 tysięcy kop groszy czeskich, czyli ok. 120 ton czystego srebra, czyli na dzisiejsze: 2 miliardów dolarów. To była olbrzymia kwota. Krzyżacy musieli się zadłużyć w całej Europie. Dodatkowo musieli łupić podatkami poddanych. W efekcie kilka dekad później miasta pruskie same poprosiły o przyłączenie do Polski. Zakon niemiecki przez wiek cały walczył z owym zadłużeniem, aż w końcu musieli zamknąć firmę. Ponieważ długi mieli u cesarza i książąt Rzeszy, więc ci nie chcieli uznać likwidacji zadłużonego Zakonu poprzez ucieczkę w luteranizm. I tak doszło do Hołdu Pruskiego w Polska za trzecią część owego odszkodowania (37 tysięcy kop) w 1412 roku wzięła od cesarza niemieckiego Spisz, czyli strategiczne ziemie na granicy polsko-węgierskiej. W czasie potopu szwedzkiego to właśnie Spisz był głównym bastionem polskiego oporu, który doprowadził do wyparcia najeźdźcy. I to właśnie Spisz został przez Austriaków zagarnięty jako pierwszy w czasie wiek – pospolite ruszenie pokonuje TatarówNa początku Złotego Wieku pospolite ruszenie wygrało dwie wielkie bitwy przeciwko Tatarom z Chanatu Krymskiego. W 1506 roku w bitwie pod Kleckiem miało miejsce zwycięstwo wojsk polsko-litewskich, złożonych w zdecydowanej większości z pospolitego ruszenia, nad Tatarami, które doprowadziło do uwolnienia 40 tysięcy jasyru oraz zdobycia 30 tysięcy koni. Wojskiem Rzeczypospolitej dowodził Gliński — to ród o pochodzeniu większe zwycięstwo miało miejsce pod Łopusznem 28 kwietnia 1512 roku nad przeważającymi siłami tatarskimi. W serwisie czytamy: „Na polu bitwy dowiodło swej wartości bojowej wołyńskie pospolite ruszenie, któremu przydzielono najtrudniejsze zadania. Jego żołnierze — pod silnym ostrzałem, ze wszystkich kierunków przyparci do ściany lasu — zdołali utrzymać pozycje.”XVII wiek – pospolite ruszenie pokonuje SzwedówNajcięższą wojną Rzeczypospolitej szlacheckiej był Potop Szwedzki. Szczytowym osiągnięciem wojsk polskich w czasie tej wojny była Bitwa pod Lubrzem, kiedy pospolite ruszenie rozgromiło wielokrotnie silniejszą armię głos specjaliście dr. Radosławowi Sikorze, historykowi dawnej wojskowości, który w tekście „Większe niż Kircholm to zwycięstwo?” pisze: „Szczytowym osiągnięciem wojsk polskich w czasie szwedzkiego potopu była bitwa, która uległa niemal całkowitemu zapomnieniu. Doszło do niej w nocy z 11 na 12 września 1656 roku we wsi Lubrze nad rzeką Wartą”. Pospolite ruszenie, którym dowodził wojewoda kaliski Andrzej Karol Grudziński, wzięło z zaskoczenia i w zasadzie zlikwidowało sześciokrotnie większe siły nieprzyjaciela. Do bitwy doszło, gdyż Polacy posiadali błędne informacje o liczebności wojsk przeciwnika. Jak pisał francuski sekretarz polskiej królowej, Pierre des Noyers: „Gdyby nasi byli wiedzieli istotną siłę nieprzyjaciela, zapewne by niebyli na niego uderzyli, lecz w mniemaniu, że ich tylko jest dwustu, rozpoczęli walkę, pewni będąc zwycięstwa; byliby ich nawet znieśli, chociaż jeszcze raz liczniejszych, tak im przekonanie zwycięstwa dodawało odwagi.” Generał, który dowodził Szwedami, uciekł, lecz został zatłuczony kijami przez polskich ruszenie kończy panowanie WazówNajsłynniejszym wodzem Rzeczypospolitej pozostaje Jan III Sobieski, „Lew Lechistanu”, triumfator spod Wiednia. Jego najbardziej spektakularną porażką wojskową była bitwa, którą stoczył przeciwko polskiemu pospolitemu lipca 1666 roku doszło do wielkiej bitwy pod Mątwami, w której pospolite ruszenie Jerzego Sebastiana Lubomirskiego w walnej bitwie rozgromiło znacznie silniejsze wojska królewskie Jana Kazimierza Wazy, którymi dowodzili poza królem hetmani Sobieski, Pac i Potocki. Historycy do dziś odsądzają Lubomirskiego od czci za to zwycięstwo, podkreślając, że doprowadził do bitwy bratobójczej w której nie tylko wyginął „kwiat rycerstwa polskiego”, ale i na dodatek zablokowano „dzieło reform Rzeczypospolitej”. Nasi historycy w dużej części nie lubią i nie rozumieją demokracji szlacheckiej. Znacznie bardziej imponuje im francuski absolutyzm czy prusacki ordnung. Stąd psucie państwa polegające na rozkładaniu demokracji szlacheckiej jest nazbyt często opisywane neutralnie jako reformy czy naprawianie. Prowadzi to niestety do tego, że za polską historię uchodzi dziś zbiór opinii frakcji królewskiej. Nie umacnianie demokracji, lecz umacnianie monarchii jest poczytywane za stan pożądany. Dlaczego? Bo wszyscy tak istocie Rokosz Lubomirskiego nie zablokował „dzieła reform”, lecz skończył największe fatum Rzeczypospolitej: panowanie szwedzkiej dynastii Wazów w Polsce. Wazowie nie lubili ani Polski ani Polaków. Stale wikłali nasz kraj w coraz to nowe konflikty tak zewnętrzne, jak i co gorsza wewnętrzne. Prowadzili destruktywną politykę personalną w obsadzaniu stanowisk państwowych. To oni a nie szlachta prowadzili systematyczny rozkład kraju. Szlachcie i magnatom takim jak Lubomirski zawdzięczamy to, że upadek nastąpił nie w XVII, lecz wiek demokracji szlacheckiej król nie był tym, czym w monarchiach, czyli głównym ośrodkiem władzy, był czymś w rodzaju prezydenta. Główna władza realnie leżała w rękach narodu, czyli sejmików. Jeśli szlachcic na zagrodzie równy był wojewodzie, to magnat na zagrodzie równy był królowi. Stanowisko to nie było głównym ośrodkiem władzy, lecz głównym mechanizmem gry międzynarodowej Rzeczypospolitej. Zamysł zapraszania na polski tron cudzoziemców, by zyskać w ten sposób pasy transmisyjne oddziaływania polskiej demokracji na inne kraje europejskie, był słuszny, ale nader perturbacyjny i w ostateczności kosztował Polskę upadek. Cudzoziemscy królowie nie rozumieli tego awangardowego ustroju i dążyli do tego, by tak jak za granicą scentralizować władzę w ręku króla. Stąd głosy propagandystów frakcji dworskiej, takich jak Piotr Skarga, by „naprawić” Rzeczpospolitą, czyli znieść owej naprawy nazwano elegancko jako zastąpienie wolnej elekcji, elekcją vivente rege, czyli „za życia króla”. Chodziło de facto o to, czy króla naznaczać będzie urzędujący król czy szlachta. O ile w pierwszym okresie panowania Wazów dwór realizował politykę szwedzką, następnie austriacką, o tyle w późnym okresie panowania tej dynastii dominowała tam już polityka francuska, której głównym spiritus movens była księżna francuska Ludwika Maria Gonzaga, która została żoną zarówno króla Władysława IV Wazy, jak i Jana Kazimierza. Ponieważ naród szlachecki nie cierpiał destruktywnej dla Polski Gonzagi, więc naturalnie nasi historycy bardzo ją cenią. To ona była główną podżegaczką do obalenia demokracji szlacheckiej, gdyż dążyła do wyniesienia do trwałej władzy w Polsce swojej francuskiej familii. Jej projekt elekcji vivente rege, który forsował posłuszny jej Jan Kazimierz, prowadzić miał do obsadzenia na tronie Polski, za życia króla Jana Kazimierza, księcia d’Enghien, Henryka Juliusza Burbona, syna Kondeusza. (zob. „Ludwika Maria Gonzaga — ambitna żona dwóch Wazów”. Nawet stojący po stronie króla Jan Pasek w swoich pamiętnikach tak to podsumowywał: „zawziętość i praktyki Ludwiki królowej, Francuzki, że koniecznie do wolności naszych chce wprowadzić galicyzm przez wprowadzenie na królestwo jakiegoś fircyka francuskiego”.Kim był ów fircyk? Można o tym przeczytać w tekście „The Insanity of Henri Jules de Bourbon-Condé”. Książę cierpiał na regularne halucynacje. Raz wydawało mu się, że jest zającem, zakazywał wówczas używania dzwonów kościelnych w obawie przed swą ucieczką do lasu. Innym razem wydawało mu się, że jest rośliną i jak wszystkie rośliny kazał się podlewać. Potem znów uroił sobie, że umarł, więc przestał jeść, w efekcie czego wychudł jak szczapa. Najczęściej jednak roił, że jest nietoperzem. W 1673 roku został generałem-lejtnantem wojsk francuskich, lecz nie posiadał talentów militarnych, najlepiej wychodziło mu bicie własnej żony. To właśnie on miał być „naprawą Rzeczypospolitej”.Opcji tej sprzeciwiała się szlachta oraz Lubomirski, który był człowiekiem na tyle zasłużonym i powszechnie szanowanym, że był naturalnym kandydatem na kolejnego króla. Pierwszego „króla Piasta” demokracji szlacheckiej. Frakcja dworska pod komendą Ludwiki Gonzagi zdawała sobie z tego sprawę i dążyła do marginalizacji zatem był ten, co miał zablokować „dzieło naprawy Rzeczypospolitej”? Wykształcony na Akademii Krakowskiej, a następnie w Bawarii, Niderlandach, Anglii, Francji i Włoszech. Jego siła opierała się na Spiszu, tym właśnie, które posiadła Polska wskutek zwycięstwa pospolitego ruszenia nad krzyżakami. W swoim dominium starał się demokratyzować życie społeczne i gospodarcze, specjalne uprawnienia nadawał nie tylko wysoko urodzonym, ale i zwykłym poddanym. W 1650 roku został marszałkiem wielkim koronnym, czyli pierwszym ministrem. W owym czasie Gonzaga wprowadziła jedną ze swych reform „naprawy” państwa: zwyczaj sprzedawania urzędów. Gdy więc w tymże roku podkanclerzym koronnym został Hieronim Radziejowski, Lubomirski otwarcie oskarżył go o korupcję. Podobnie sprzeciwiał się także królewskiemu projektowi dewaluacji polskiej monety. Dwór wytrwale jątrzył na Ukrainie, co doprowadziło do powstań kozackich. Lubomirski opowiadał się przeciwko planom totalnego zniszczenia i podboju Kozaków, co musiałoby prowadzić do stałej destabilizacji wschodu Rzeczypospolitej. Jeśli upokorzysz pokonanego, będzie knuł i nadal się buntował (vide Niemcy po I wojnie). Tego na Ukrainie uniknąć chciał polityczny wyglądał wówczas mniej więcej tak, że po jednej stronie był król i magnateria, a po drugiej szlachta i Lubomirski. Kiedy jednak spadł na Polskę potop szwedzki, magnaci rychło złożyli przysięgę wierności Karolowi Gustawowi, podczas gdy Lubomirski jako jeden z niewielu pozostał lojalny tutaj, że potop szwedzki nie byłby możliwy bez głupoty Jana Kazimierza i wbrew sienkiewiczowskim mitom nie można postrzegać czarno-biało stron tego konfliktu w pierwszej jego fazie. W czasie powstania Chmielnickiego, Radziejowski napisał do królowej skargę, że pan król uwiódł mu żonę, Elżbietę Słuszczankę, a poza tym jest nieudacznikiem o wyjątkowo podłym charakterze. W efekcie Elżbieta, która była dziedziczką jednego z największych majątków w Rzeczypospolitej, postanowiła pozbyć się męża-rogacza i zażądała rozwodu. Problem w tym, że Radziejowskiego poślubiła bez intercyzy, więc nie dało się go łatwo wysiudać. Z pomocą przyszedł król, który przekupiwszy najznaczniejszych senatorów sprokurował Radziejowskiemu proces polityczny na którym skazano go na śmierć i konfiskatę majątku. W efekcie Elżbieta, zwana „drapieżną tygrysicą”, wzięła rozwód razem z majątkiem. W 1652 roku Radziejowski uciekł za granicę i jeździł po dworach Europy szukając sojuszników przeciwko Janowi Kazimierzowi. Posłuch znalazł w Szwecji, gdzie począł montować sojusz pomiędzy Szwecją, Kozaczyzną a Siedmiogrodem przeciwko Janowi Kazimierzowi. W ten sposób doszło do potopu szwedzkiego. Karol Gustaw miał oczywiście swoje powody do najazdu na Polskę, lecz gruntowne informacje o sytuacji wewnętrznej w państwie dostarczone przez najwyższego urzędnika miały tutaj znaczenie fundamentalne. To właśnie Radziejowski był pośrednikiem między szlachtą polską a królem szwedzkim. Poddanie się Szwedom pod Ujściem bez walki opisywane jest dziś jako zdrada, choć w istocie była to jedynie chęć wymiany króla: zamiana nieudolnego króla o szwedzkiej proweniencji na znacznie sprawniejszego króla szwedzkiego. Mając Radziejowskiego Szwedzi doskonale wiedzieli, że Jan Kazimierz nie cieszy się poparciem narodu, więc nie będzie wielu chętnych, by go bronić. Musiało minąć nieco czasu, by Szwedzi napotkali realny opór. Kluczowa w tym zasługa właśnie Lubomirskiego. Sienkiewicz to zdeformował ukazując, że liderem oporu był Rzeczpospolita uporała się ze Szwedami, pozostał problem z potopem rosyjskim od wschodu. I znowu główne skrzypce w rozwiązaniu tego problemu grał Lubomirski. To on właśnie w wielkiej bitwie pod Cudnowem trwającej od 14 października do 2 listopada 1660 roku rozgromił wojska rosyjskie Szeremietiewa, co zapewniło Rzeczypospolitej spokój na wschodniej granicy na wiele lat. W ocenie Kłaczewskiego, historyka wojskowości, była to jedna z najsprawniej przeprowadzonych akcji militarnych w siedemnastowiecznej Europie, mimo tego została wyparta ze świadomości w kraju wyglądała wówczas tak, że po jednej stronie mieliśmy skompromitowanego króla, którego winić można było za potop szwedzki. Z drugiej strony był Lubomirski, bohaterski oswobodziciel od Szwedów i Rosjan. Był on żelaznym kandydatem na kolejnego króla i wygrałby w cuglach demokratyczne wybory. Stąd właśnie próba „uzdrowienia demokracji” poprzez jej likwidację, czyli próba zamachu stanu Gonzagi, która z pominięciem głosu narodu postanowiła wkręcić Polsce króla francuskiego, chorego psychicznie Kondeusza. Ten absurd historycy nazywają dziś „projektem naprawy Rzeczypospolitej”. Źródłem tej pseudonaukowej tezy wielu historyków są bardziej sienkiewiczowskie mity aniżeli trzeźwa ocena zablokował ową „reformę” za co miał zapłacić cenę najwyższą. W 1664 roku Jan Kazimierz powtórzył manewr z Radziejowskim. Sprokurował przeciwko niemu proces polityczny w którym skazano go na śmierć i konfiskatę majątku. Błąd polegał na tym, że niesprawiedliwość na Radziejowskim szlachtę zirytowała, ale się udała, bo widzieli w nim skorumpowanego urzędnika. Nie da się natomiast skazać na śmierć tego za którym stoi naród. Lubomirski zwołał pospolite ruszenie, które w 1665 roku pokonało przeważające siły królewskie w bitwie pod Częstochową. Mimo porażki król nie ustąpił. W efekcie rok później doszło do bitwy pod Mątwami, która tym razem zakończyła się nie pokonaniem armii króla, lecz jej się dziś, że zginął wówczas kwiat rycerstwa polskiego i zatrzymano „dzieło naprawy”, przez co Polska upadła. Na antenie Polskiego Radia prof. Teresa Chynczewska-Hennel tak podsumowuje Lubomirskiego: „Był to warchoł, intrygant, zwykły zdrajca polityczny, który pogrzebał ideę naprawy Rzeczpospolitej”. Ripostował jej prof. Henryk Wisner: „Daj nam Boże więcej takich zdrajców, a być może nie było by rozbiorów.”Pomimo pogromu armii królewskiej pod Mątwami nie miała Polska trudności, by zaledwie kilka lat później odnieść wielkie zwycięstwo pod Chocimiem nad Turkami. Sukcesem rokoszu było obalenie elekcji vivente rege. Gdyby do niej doszło królem Polski zostałby najpewniej chory psychicznie książę francuski. W tym wariancie Polska mogłaby nie doczekać XVIII stulecia, a w rozbiorach Polski wzięłaby nie łagodna Austria, lecz Turcja. Dzięki Lubomirskiemu na tronie zasiedli królowie polscy. Choć Wiśniowiecki nie był tak zły, jak się go dziś deformuje, zaś Sobieski nie był aż taki dobry (Lubomirski przerastał go pod każdym względem), jednak ich panowanie dało Polsce długi oddech po destruktywnych rządach Szwedów na tronie nie mógł niestety doprowadzić swej walki do końca, gdyż zmarł w sile wieku już w 1667. Prof. Wisner twierdzi, że gdyby było więcej takich jak on nie doszłoby do rozbiorów. Można ująć to inaczej. Dzięki Lubomirskiemu udało się usunąć z tronu polskiego obcych monarchów, tyleż nieudolnych, co nade wszystko wielkich mącicieli. Dzięki temu Rzeczpospolita została ocalona. Tak właśnie ogłosił to sejm w roku 1669 roku rehabilitując w pełni Lubomirskiego. Gdyby jednak Lubomirski pożył jeszcze choć z dwie dekady, prawdopodobnie zostałby królem i do rozbiorów nigdy mogłoby nie dojść. Sobieski był dobrym królem, ale miał jedną wadę: Marysieńkę. Owa francuska margrabianka uchodziła za nieślubną córkę Ludwiki Marii Gonzagi. Czy nią była w istocie to nieistotne. Faktem jest, że w dużej mierze była jej polityczną kontynuacją. W efekcie dwór nadzwyczaj dużo energii poświęcał temu, by korona pozostała w nie lubił pospolitego ruszenia, które nigdy nie pomaszerowałoby wojować pod Wiedniem. Jego plan polegał na stopniowej rezygnacji z pospolitego ruszenia na rzecz stałej armii wiek – pospolite ruszenie pokonuje władcę LitwyJuż po śmierci Sobieskiego, pospolite ruszenie pod dowództwem Michała Serwacego Wiśniowieckiego pokazało swoją wyższość nad „nowoczesną” armią Sapiehów, wygrywając 18 listopada 1700 roku bitwę pod Olkienikami. Jak pisze Radosław Sikora: „Bitwa olkienicka 1700 roku jest jednym z ciekawszych przykładów pokazujących, że atuty doświadczenia i profesjonalizmu nie muszą zapewnić zwycięstwa. Niemal wszystkie źródła podkreślają dużą różnicę w doświadczeniu i wyszkoleniu walczących stron. Różnicę korzystną dla wojsk Sapiehów! Także różnica doświadczenia wodzów obu stron predysponowała stronę sapieżyńską do zwycięstwa… A jednak to „republikanci” bitwę wygrali. Co więc przeważyło szalę pięciogodzinnej bitwy? Było to z jednej strony zajuszenie szlachty, która miała już serdecznie dość tyrańskich rządów znienawidzonych Sapiehów. Rządów, które trwały kilkanaście lat. Rządów, które cechowały się nieznanym wcześniej rozpasaniem regularnego wojska litewskiego, wykorzystywanego do walki z przeciwnikami politycznymi Sapiehów… Okazało się, że dobrze umotywowani do walki ludzie wygrali bitwę pomimo tego, że na każdym szczeblu znacznie ustępowali przeciwnikowi i doświadczeniem, i umiejętnościami. Wola walki zwyciężyła.”Naturalnie, można znaleźć liczne przykłady, kiedy pospolite ruszenie przegrywało bitwy. Ale tak samo można je znaleźć dla armii regularnych. Problem w tym, że zamilcza się wielkie zwycięstwa pospolitego ruszenia, a eksponuje jedynie porażki. Dla armii zaciężnych obowiązuje inna zasada: przemilcza się porażki, sławi zaś sukcesy. Nawet husaria, która ma opinię „najlepszej kawalerii świata” ma na swoim koncie wielkie porażki, co więcej pod znakomitymi dowództwami: Dobrynicze 1605 — porażka husarii z Rosjanami, Cecora 1620 — porażka husarii pod wodzą wybitnego Stanisława Żółkiewskiego z Turkami i Tatarami, Kłecko 1656- porażka husarii pod wodzą Stefana Czarnieckiego (tego z hymnu) z mniej licznymi wojskami szwedzkimi, Parkany 1683 — porażka husarii dowodzonej przez Sobieskiego z Turkami (Radosław Sikora: Husara — duma polskiego oręża, Kraków 2019).Francuskie pospolite ruszenie pokonuje starą EuropęGdy upadała Rzeczpospolita, Legiony Polskie walczyły po stronie Rewolucji Francuskiej. Jakiż to symbol! Głównym mentorem ideowym jej wodzów był Jan Jakub Rousseau, największy antysystemowiec zachodni, który jako jeden z niewielu ówczesnych intelektualistów sławił sarmacką Polskę, wyprzedzając w tym Nietzschego, czołowego filozofa współczesności. Do współczesnych mas inteligenckich te dwa wielkie fakty wciąż jeszcze nie dotarły. Rewolucja Francuska zburzyła starą monarchiczną Europę (tę, która zniszczyła Rzeczpospolitą!), pozwalając wygrać demokracji, która nader powoli wciąż ewoluuje. Rewolucja Francuska pokazała też, że pospolite ruszenie może być potężniejsze niż wszystkie zawodowe armie razem wzięte. Ówczesne koalicje antyfrancuskie to była wielka wojna całej starej Europy z pospolitym ruszeniem narodu francuskiego. Wojna zakończona zwycięstwem pospolitego dzisiejszej Polsce, która stawia zaledwie pierwsze nieśmiałe kroki na drodze odbudowy świadomości narodowej poprzez zrozumienie dawnej Rzeczpospolitej, sformułowanie „pospolite ruszenie” służy zazwyczaj jako epitet pejoratywny określający bezładny zryw. Nie tylko Neumann takie rzeczy mówi, ale i przeciwna mu prawica wielokrotnie podkreśla, że opozycja jest tak nieudolna jak pospolite ruszenie. Dziwne to, gdyż projekt budowy Wojsk Obrony Terytorialnej to mimo wszystko nieśmiałe nawiązanie do pospolitego ruszenia. Siennicki, naczelny „Polska The Times” mówi: „naprzeciwko sprawnej maszynerii, mamy ledwie pospolite ruszenie, które zaledwie bawi się w politykę, układając klocki”. Smutne to, że nasza elita swoim rozumieniem dawnej Rzeczpospolitej stoi niżej niż Rousseau i Nietzsche — czołowi filozofowie francuscy i niemieccy, których myśl sukcesywnie przebudowuje Europę od czasu upadku Rzeczypospolitej. Nie jest to specjalnie dziwne, gdyż w dzisiejszej Polsce walczą ze sobą pogrobowcy PRL-u z pogrobowcami II RP. Głębiej polska świadomość póki co nie sięga (poza bibelotami i cepeliadą).XIX wiek – Szwajcaria przejmuje polskie pospolite ruszeniePóki co serce demokracji europejskiej bije w Szwajcarii. Nie ma tam armii zawodowej, jest system pospolitego ruszenia, oparty na zmilitaryzowanym społeczeństwie. Szwajcarzy ujmują go tak: Szwajcaria nie ma armii, Szwajcaria jest wskazuje się na przykład Szwajcarii słyszymy: nie da się tego zastosować w Polsce, bo Szwajcaria to zupełnie inny kraj i ma zupełnie inne położenie. Opinie takie opierają się na geopolitycznej ignorancji. Pospolite ruszenie rozwinęło się w Szwajcarii nie dlatego, że jest mała, lecz dlatego, że …przeszczepiono tam polskie czasie kiedy na okoliczność 150. rocznicy Powstania Styczniowego marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, z wykształcenia historyk po KULu (ach, ci historycy!), z pogardą odniósł się do tegoż powstania („Takie obchody, jakie powstanie”), płk dr Juerg Stuessi-Lauterburg, dyrektor Szwajcarskiej Biblioteki Wojskowej, na konferencji zorganizowanej przez Ambasadę Szwajcarii, oznajmił, że Powstanie Styczniowe stworzyło szwajcarski system obronny, szwajcarskie pospolite ruszenie. Polski wzorzec im zaimponował, a sytuacja Szwajcarii jest nader analogiczna jak Polski: małe państwo wciśnięte między mocarstwami, któremu w przeszłości groziły transmisyjnym polskich wzorców była obecność w Polsce w czasie styczniowego powstania obserwatora ze Szwajcarii, Franza von Erlach, którego raport, a następnie książka „Prowadzenie wojny przez Polaków w 1863 roku” wpłynęły na planowanie obrony Konfederacji Szwajcarskiej. Nikt z żyjących ówcześnie ludzi nie napisał tak szczegółowej analizy armii powstańczej. „Doświadczenie Powstania Styczniowego ukształtowało szwajcarską doktrynę obronną funkcjonującą do dzisiaj” — powiedział w 2013 roku szwajcarski historyk wojskowości, dodając: „Polska była w Szwajcarii popularna. To nadzwyczajne uznanie powstało najpierw za sprawą godnej pochwały Konstytucji z 3 maja 1791 roku. 3 maja 1863 roku odbywały się w miastach szwajcarskich ogromne demonstracje organizowane spontanicznie przez ludność, ale z udziałem oddziałów wojska, powstawały komitety poparcia dla Polski (…) Erlach swoim rodakom przekazał ważne doświadczenia wojskowe opisujące model pospolitego ruszenia, wykorzystującego często zaimprowizowaną broń i uwarunkowania lokalne. Były one dla nas bardzo ważne”.Oto co pisał Erlach o Polakach: „Naród polski, o ile poznałem go z obserwacji i z niejakiej znajomości jego dziejów, jest narodem zdolnym do najwyższego rozwoju umysłowego, oraz posiadającym łagodne i humanitarne obyczaje. Z uzasadnioną dumą Polak wspomina o tym, że żaden z jego panujących nie zginął śmiercią gwałtowną, jak tylu mocarzy innych krajów, że u nich nie było nigdy wojen religijnych, ale zawsze panowała tolerancja wyznaniowa, że chłop polski nigdy nie był niewolnikiem, ale tylko przywiązanym do gleby. Cudzoziemca uderza tu pewna rycerskość ludzi, ich zdolność debatowania o sprawach publicznych, nieznana nigdzie samodzielność kobiet, łagodność w postępowaniu z jeńcami. Te rysy charakteru narodowego ujmują tym więcej w zestawieniu ze zwierzęcą dzikością Moskali. (…) Między obecnym polskim powstaniem i wojskowością szwajcarską istnieje pewne pokrewieństwo duchowe”.Pokrewieństwo Polski i Szwajcarii nie sprowadza się do podobieństw powierzchownych, lecz ma charakter fundamentalny. W tekście „Dziedzictwo celtyckie i starożytne dzieje naszego kraju” opisałem geopolityczny charakter podobieństw między naszymi krajami. Polska leży w środkowoeuropejskiej strefie zgniotu, zaś Szwajcaria leży w zachodnioeuropejskiej strefie zgniotu i jest krajem otoczonym naturalnymi granicami ochronnymi: góry na południu, wielkie jeziora i wielkie rzeki z pozostałych stron. Gdy upadła Rzeczpospolita, Szwajcaria przejęła sarmacką ideę pacyfizmu opartego na militaryzmie historycy piszą, że pospolite ruszenie od średniowiecza jest już przeżytkiem. Naturalnie, dla snujących mokre sny imperialne pospolite ruszenie jest przeżytkiem. Nigdy jednak nie będzie przeżytkiem w realnych demokracjach, gdzie siłę pielęgnuje się jedynie do obrony, nie do ataku. W systemach dążących do demokracji pospolite ruszenie jest Mariusz Agnosiewicz Źródło: Od wieku XVIII państwo francuskie wielokrotnie zmieniało swój ustrój. Były to monarchia, republika, cesarstwo, ponownie monarchia, znowu republika, kolejne cesarstwo i kolejne republiki. Po drodze Francją rządzili król Ludwik XVI, cesarz Napoleon I czy Ludwik XVIII. Nie zawsze też Wersal był miejscem, gdzie przebywała najważniejsza osoba w państwie. Francja wdawała się w liczne konflikty z innymi państwami europejskimi, co czasem nie pozostawało bez wpływu na system rządów, najczęściej jednak obowiązywał już ustrój republikański. Łącznie do tej pory Francja miała pięć szukasz więcej informacji i ciekawostek historycznych, sprawdź także zebrane w tym miejscu artykuły o historii Francji. Pierwsze Republiki Francuskie I Republika, Ludwik XVI i jego egzekucja, Napoleon I konsulem, cesarstwo Okoliczności powstania I Republiki są znane: rewolucja francuska, aresztowany, a potem ścięty został Ludwik XVI, Wersal stracił swoją pozycję, władza była w rękach Komuny oraz Zgromadzenia Prawodawczego, wszechobecny był terror. Do tego doszła jeszcze wojna z Austrią. Na przełomie sierpnia i września 1792 roku odbyły się pierwsze powszechne (tylko dla mężczyzn) wybory do Konwencji. Frekwencja była jednak dramatycznie niska: 10%. Od dnia 22 września 1792 roku formalnie datuje się początek funkcjonowania I Republiki. Sprzyjające okoliczności pozwoliły na odwrócenie losów wspomnianej wojny, jednakże aneksja Belgii, Nadrenii i Bazylei spowodowała, że powstała koalicja antyfrancuska. W obliczu kryzysu (również wewnętrznego) powołany został Komitet Ocalenia Publicznego z istotną rolą Dantona a później Robespierre’a. Sytuacja na frontach wojennych była coraz gorsza, ale pospolite ruszenie oraz mobilizacja narodu w obliczu zagrożenia sprawiły, że zostało ono zażegnane. Pomogła w tym również sprzeczność interesów członków koalicji. Francuski naród miał dosyć polityki terroru, co doprowadziło do przewrotu z dnia 27 grudnia 1794 roku. Robespieryści zostali aresztowani, a sam Robespierre został zgilotynowany (wcześniej Robespierre walnie przyczynił się do ścięcia Dantona). Rządy „termidorianów” nie uspokoiły jednak sytuacji. 23 września 1795 roku przyjęta została „konstytucja roku III”. Wprowadzono dwuizbowy parlament (Rada Pięciuset, Rada Starszych), zaś rządem miał być liczący pięć osób Dyrektoriat. W praktyce system ten okazał się nieefektywny. W międzyczasie zaczynała już wzrastać rola Napoleona Bonapartego. Póki co Francję czekać miał następny zamach stanu, tym razem z 4 września 1797. Napoleon miał jednak niedługo zacząć odgrywać istotną rolę: w dniu 9 listopada 1799 roku został mianowany dowódcą wojskowym Paryża, co było elementem kolejnego już zamachu stanu. 10 listopada zmuszono parlament do wydania zgody na rewizję konstytucji. Tego dnia władza została przez parlament powierzona trzem konsulom: Bonapartemu, Sieyésowi oraz Rogerowi Ducosowi. Na mocy konstytucji roku VIII (grudzień 1799) Napoleonowi przyznano na 10 lat funkcję Pierwszego Konsula. Po drodze Francja wygrała jeszcze wojnę z Austrią. Zwieńczeniem zaś przejęcia władzy przez Napoleona była ustawa z 18 maja 1804 roku, na mocy której republika została mu „powierzona”. 2 grudnia 1804 roku Napoleon I przy obecności papieża Piusa VII koronował się w Reims na cesarza Francji. II Republika, król Ludwik Filip ucieka z Francji, prezydent na czele państwa II Republika Francuska istniała zdecydowanie najkrócej ze wszystkich. Jej powstanie było w zasadzie następstwem rewolucji lutowej, kiedy to abdykował i uciekł król Ludwik Filip, zaś oburzony lud spalił nawet jego tron. Utworzony został Rząd Tymczasowy, który 24 lutego 1848 roku proklamował republikę. Postanowiono o przyjęciu zasady powszechnego głosowania, które ponownie dotyczyło tylko mężczyzn. Wprowadzona została wolność prasy i stowarzyszeń, a w koloniach zniesiono niewolnictwo. W wyniku przeprowadzonych wyborów wyłonione miało zostać Zgromadzenie Narodowe, które następnie miało opracować konstytucję. Wybory odbyły się w dniach 23 i 24 kwietnia 1848 roku, frekwencja wyniosła aż 84%. Sromotną klęskę poniosły w nich środowiska lewicowe. Zgromadzenie po raz pierwszy zebrało się 4 maja i potwierdziło proklamowanie republiki. Latem miała miejsce tzw. rewolucja czerwcowa, która została krwawo stłumiona. W samych walkach zginęło około 5 000 ludzi, w tym 4 000 powstańców, a później rozstrzelano kolejnych 1 500 robotników. 4 listopada 1848 roku przyjęta została konstytucja, ustanawiająca jako organ ustawodawczy Zgromadzenie Prawodawcze oraz jako organ wykonawczy prezydenta, który jednocześnie miał kierować rządem. W pierwszych powszechnych wyborach prezydenckich zdecydowanie zwyciężył Ludwik Napoleon Bonaparte, otrzymawszy niemalże 75% głosów (5,5 mln). Stopniowo umacniał on swoją pozycję, by ostatecznie 2 grudnia 1851 roku, dokładnie w rocznicę koronacji Napoleona I, przeprowadzić zamach stanu. Około 250 posłów zostało aresztowanych. Ludwik Napoleon rozwiązał parlament. Bunty i powstania zostały stłumione. W rozpisanym zaś na 21 – 22 grudnia 1851 roku plebiscycie aż 92% głosujących poparło działania Ludwika, zaś kolejny plebiscyt z 21 – 22 listopada 1852 roku przywrócił we Francji cesarstwo. Ustrój republikański ponownie musiał zaczekać. A może zainteresuje cię także ten artykuł na temat kolonii francuskich?Republiki Francuskie od końca XIX wieku III Republika – okres od wojny z Prusami do państwa Vichy III Republika została we Francji ustanowiona po przegranej wojnie z Prusami, która miała miejsce w latach 1870-1871. W wyniku tego konfliktu Francja utraciła Alzację i Lotaryngię. Dopiero w roku 1875 udało się uchwalić nową konstytucję znacznie zmieniającą dotychczasowy sposób rządzenia państwem. Ustrojowo Francja miała stać się republiką parlamentarną. Parlament miał być dwuizbowy i składać się z Izby Deputowanych i Senatu. Z kolei za władzę wykonawczą odpowiadać miał prezydent (wybierany przez parlament) oraz powoływany przez niego rząd. Trzeba podkreślić dość dużą niestabilność systemu politycznego Francji w pierwszych latach istnienia III republiki. Uśredniając kolejne rządy, nie były bowiem w stanie przetrwać nawet 9 miesięcy. Koniec XIX wieku i początek XX to lepsze lata dla Francji pod względem polityki międzynarodowej. Francuskie imperium kolonialne ponownie się powiększyło, zaś z I wojny światowej Francja wyszła wzmocniona, w jej granice powróciły Alzacja i Lotaryngia. Jednakże niestabilność systemu politycznego w państwie była nadal znacząca. Pierwszy prezydent V republiki Charles de Gaulle w 1942 roku - fot. domena publiczna Koniec istnienia III republiki w oczywisty sposób wiąże się z początkiem II wojny światowej. Po jej rozpoczęciu przez nazistowskie Niemcy Francja pomimo formalnego wypowiedzenia wojny nie przystąpiła do działań wojennych. Istnienie III Republiki kończą dwa wydarzenia: podbicie państwa przez III Rzeszę, co stało się faktem w czerwcu 1940 roku oraz to, że proklamowane przez marszałka Philippe Pétaine’a zostało kolaboracyjne państwo ze stolicą w Vichy. IV Republika – okres od II wojny światowej do kryzysu lat 50., konflikty w koloniach Początki IV Republiki we Francji były trudne. Po zakończeniu II wojny światowej społeczeństwo francuskie postawiono przed wyborem: kontynuacja funkcjonowania państwa w formacie znanym z III republiki, czy tworzenie całkowicie nowej konstrukcji? Na 21 października 1945 roku rozpisano referendum, w którym Francuzi mieli się wypowiedzieć w tej sprawie. Rezultat był miażdżący: aż 96,4% głosujących sprzeciwiła się kontynuowaniu III republiki. Trzeba było na nowo rozpocząć prace nad konstytucją. Zostały one zakończone przez Zgromadzenie Narodowe w kwietniu roku 1946. Konstytucja miała zostać zatwierdzona w kolejnym referendum, jednakże 5 maja projekt został przez Francuzów odrzucony. Powrócono zatem do prac. Kolejne referendum odbyło się 13 października i tym razem większością głosów (aczkolwiek zwykłą: 9 mln za, 7,8 mln przeciw 7,8 mln wstrzymujących się) konstytucja została przyjęta. Weszła w życie 27 października i to na ten dzień datuje się początek istnienia IV Republiki. Zmienił się nieco system rządów. W dalszym ciągu parlament był dwuizbowy, jednakże były to wtedy Zgromadzenie Narodowe i Rada Republiki, przy czym ten drugi organ dysponował mniejszym zakresem kompetencji. W dalszym ciągu to parlament wybierał prezydenta, natomiast na czele rządu stał premier. Ponownie niestabilnością wykazał się system polityczny: w ciągu całego okresu istnienia IV republiki Francja miała aż 24 rządy. Zagorzałym krytykiem ówczesnego systemu partyjnego był Charles de Gaulle. IV Republika miała na swoim koncie kilka sukcesów międzynarodowych, w roku 1949 stała się bowiem jednym z założycieli NATO, zaś w roku 1957 współuczestniczyła w tworzeniu Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Jednak lata 50. XX wieku to dla Francji głównie czas kryzysu. Główną „przyczyną” były coraz silniej zaznaczające się dążenia niepodległościowe kolonii francuskich. Od imperium odpadły Indochiny. Na niepodległość zaczęły wybijać się kolonie afrykańskie. W Algierii w 1954 roku wybuchło powstanie. W kontekście ostatniej sprawy doszło nawet do tego, że kiedy zmęczona wojną Francja chciała usiąść z Algierczykami do stołu rokowań, znajdujące się na miejscu wojska Francji wypowiedziały posłuszeństwo rządowi. Na scenie ponownie pojawił się Charles de Gaulle, któremu powierzono stanowisko premiera, jednocześnie upoważniając go do stworzenia nowej konstytucji. Nową ustawę zasadniczą w referendum z 28 września 1958 roku poparło aż 17,6 mln głosujących przy 4,6 mln głosów przeciw. IV Republika przestała istnieć. Ostatnia jak dotąd, V Republika Francuska Licznik Republik Francuskich na razie zatrzymał się na cyfrze pięć. Wspomniana powyżej konstytucja po raz kolejny zmieniła balans, jeżeli chodzi o zakres kompetencji, jakie nadawała poszczególnym organom państwowym. Dwuizbowym parlamentem są od tej pory Zgromadzenie Narodowe oraz Senat. Kompetencje tych izb zostały jednak ograniczone na korzyść prezydenta. Sam de Gaulle w roku 1959 został prezydentem Francji. Angażował się w działania związane z wojskowością, np. w budowę francuskich sił nuklearnych. Z drugiej strony w roku 1966 zadecydował o wycofaniu Francji ze struktur militarnych NATO, twierdząc, że zostały one opanowane przez Anglosasów. De Gaulle rządził Francją do 28 kwietnia 1969 roku, kiedy podał się do dymisji. Jej przyczyną była porażka w referendum jego pomysłu dotyczącego planów reform ustrojowych. Po Charlesie de Gaulle’u V Republika miała jak do tej pory 7 prezydentów. Warto poświęcić chwilę postaci Jacquesa Chiraca, który na początku swojej prezydentury dążył do porozumienia z innymi państwami zachodnimi, czego wyrazem był częściowy powrót Francji do wojskowych struktur NATO. Z drugiej strony wydarzenia, jakie miały miejsce w kontekście inwazji USA na Irak sprawiły, że Jacques Chirac wespół z Gerhardem Schröderem znaleźli się na przeciwległym biegunie wobec Stanów Zjednoczonych oraz ich ówczesnych sojuszników, w tym Polski. Za Jacquesa Chiraca (w roku 2000) została skrócona kadencja prezydenta, z 7 do 5 lat. Od zakończenia jego drugiej kadencji wydaje się, że Francja powróciła do znanej już z historii niestabilności politycznej, gdyż jak dotąd żaden z kolejnych prezydentów nie został ponownie wybrany. Autor: Herbert Gnaś Bibliografia: B. Bankowicz, M. Bankowicz, A. Dudek, Leksykon historii XX wieku, Kraków Baszkiewicz, Historia Francji, Ossolineum, Warszawa Chwalba, Historia powszechna. Wiek XIX, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2008. Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny? Dla 96,4% czytelników artykuł okazał się być pomocny „Front republikański – pospolite ruszenie, aby nie dopuścić do władzy Marine Le Pen – zadziałał, ale ostatkiem sił. Emmanuel Macron toczył bowiem bój nie tylko z liderką skrajnej prawicy, ale także z tymi, którzy nie poszli głosować. Protestowali w ten sposób przeciwko polityce, jaka jest prowadzona we Francji. I jeśli druga kadencja w wykonaniu Macrona będzie wyglądała jak pierwsza, za 5 lat to Le Pen lub Melenchon będą świętować” – mówi Jędrzej Bielecki, dział zagraniczny „Rzeczpospolitej”. „Rzecz W Tym” – poniedziałek, 25 kwietnia 2022 r. fot. PAP/EPA